środa, 31 stycznia 2018

"Załącznik" Rainbow Rowell

Lincoln O’Neill nie może uwierzyć, że jego praca polega na czytaniu cudzych e-maili. Zgłaszając się na stanowisko „administratora bezpieczeństwa danych”, wyobrażał sobie, że będzie budował systemy zabezpieczeń i odpierał ataki hackerów – a nie pisał raport za każdym razem, gdy dziennikarz działu sportowego prześle koledze sprośny dowcip.
Natrafiwszy na e-maile Beth i Jennifer, wie, że powinien wysłać im upomnienie. Ale ich pokręcona korespondencja na temat spraw osobistych bawi go i wciąga. Kiedy sobie uświadamia, że zakochał się w Beth, jest już za późno, żeby tak po prostu nawiązać z nią znajomość.
Co miałby jej powiedzieć...? „To ja jestem tym facetem, który czyta twoje e-maile… i kocham cię”? (opis z lubimyczytac.pl)

Komentarz:

Ach, ta Rainbow Rowell… Ach, ta cudowna Rainbow Rowell, która wydała na świat Fangirl oraz Eleonorę i Parka. Ta cudowna, niesamowita, z dobrym żartem i ciepłym grzejnikiem dla serc czytelników, autorka, którą uwielbiam. Z tej przyczyny pytam się, bez wyrzutów czy złośliwości, dlaczego. Dlaczego, Rowell? Dlaczego pokazałaś światu Załącznik? Dlaczego ta książka jest taka… zła?!

piątek, 26 stycznia 2018

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy…

Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy“. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość i odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet a Declanem rodzi się nić porozumienia. (opis z lubimyczytac.pl)

Komentarz: „Ból bywa tak wielki, że człowiek zrobi wszystko, żeby się go pozbyć. Nawet jeśli musi kogoś przy tym skrzywdzić.”

Jak tylko zobaczyłam w opisie, że pojawiają się takie zagadnienia jak: śmierć bliskiej osoby, pisanie listów do zmarłej, chłopak, który odnajduje te listy, to w mojej głowie natychmiast pojawiła się inna książka. Książka, która również działała na podobnej zasadzie. Chodzi mi o Niebo jest wszędzie Jandy Nelson. Tam bohaterka straciła starszą siostrę i pisała do niej listy, zaś je odnajdywał pewien chłopak (już nie pamiętam czy też miał jakieś poważne problemy). Było romantycznie, smutno i życiowo – tyle pamiętam. A teraz sięgnęłam po Listy do utraconej. Podobne elementy, podobna rozpacz, przypadkowe/przeznaczone spotkanie dwóch zranionych osób, lecz mimo tych znanych motywów - coś wspaniałego.

sobota, 13 stycznia 2018

"Krew elfów" Andrzej Sapkowski

TOM III WIEDŹMIN

"Tako rzecze Ithlinne, elfia wieszczka i uzdrowicielka:
Drżyjcie, albowiem nadchodzi Niszczyciel Narodów.
Stratują waszą ziemię i sznurem ją podzielą.
Miasta wasze zostaną zburzone i pozbawione mieszkańców.
Nietoperz i kruk w domach waszych zamieszkają,
drzewo straci liść, zgnije owoc i zgorzknieje ziarno.
Zaprawdę powiadam wam, oto nadchodzi czas miecza i topora,
wiek wilczej zamieci.
Miasto płonie, wąskie uliczki zieją ogniem i żarem.
Narasta wrzask, odgłosy zajadłej walki, murem wstrząsają głuche uderzenia taranu.
Krzyk, strach.
Obezwładniający, paraliżujący, duszący strach".

Komentarz: „Nieszczęście postąpiło zgodnie z odwiecznym zwyczajem nieszczęść i jastrzębi - wisiało nad nimi czas jakiś, ale wyczekało z atakiem do sposobnego momentu.”

Trzeci tom Wiedźmina a zarówno pierwszy tom serii, która nie pokazuje już luźnych opowiadań z życia Geralta z Rivii, ale skupia się na ciągu fabularnym, gdzie główną rolę zaczyna odgrywać podopieczna wiedźmina – Ciri. Tak jak przy opowiadaniach popadałam w zachwyt i szacunek dla autora, tak tutaj, mój stosunek do Krwi elfów i początku czegoś większego można uznać za burzę emocji.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017

Dobra, tylko spokojnie. Wszystko jest pod kontrolą. Wcale nie opuściłaś się w czytaniu. Wcale nie jest gorzej niż w zeszłym roku... Nikt tego nie zauważył... I kogo ja chcę oszukać?! Z góry przepraszam za tak małą aktywność blogową, bo jednak prawdą jest, że studia zabijają zapał czytelniczy i piśmienny. W 2017 roku mało czytałam, mało pisałam, ogólnie wyszła masakra przez duże M. Jest mi wstyd i hańba mi, bo nie podołałam nawet przy mniejszej ilości książkowej w MUST READZIE...
Ale, ale. Nie należę do osób, które zbyt długo się dołują, bo co jak co, jestem osobą zdeterminowaną i nie poddającą się. W końcu wciąż prowadzę tego bloga, wciąż dodaję posty - mniej, ale dodaję - i nawet nie rozpatruję ewentualności zaprzestania pisania recenzji. Jest ciężko, ale nie narzekam, bo już się do tego przyzwyczaiłam. Z tą pozytywną nutą, mam nadzieję, że rok 2018 będzie owocniejszy pod względem czytania jak i pisania oraz łudzę się nadzieją, że pisanie licencjatu mi w tych planach nie przeszkodzi >////<. Jeszcze raz: Życzę Wam wszystkim udanego czytelniczego nowego roku! Z góry dziękuję za cierpliwość i zaglądanie na tego skromnego bloga.

Obserwatorzy